Arkadiusz Woźniak: "Warto ciężko pracować"
zj
Dziękuję trenerowi za to, że mogłem wyjść od pierwszej minuty, ale dziękuję też sobie, bo jak widać – warto ciężko pracować na treningach – mówi po meczu z Koroną Kielce piłkarz KGHM Zagłębia Lubin Arkadiusz Woźniak.
– To twój pierwszy występ w Ekstraklasie po prawie roku. Jak się czułeś na boisku?
– Dzisiaj był spokój przede wszystkim, że dostałem szansę. Dziękuję trenerowi za to, że mogłem wyjść od pierwszej minuty, ale dziękuję też sobie, bo jak widać – warto ciężko pracować na treningach. Pozwoliłem trenerowi dać zagwozdkę, żeby mnie wystawić do składu i z tego się bardzo cieszę. Przede wszystkim najważniejsze dzisiaj było to zwycięstwo – w bólach, ale czasami tak trzeba, bo nie zawsze masz multum sytuacji. Trzeba wykorzystać tę jedną okazję i dobrze się obronić. Dzisiaj wygrała drużyna, drużyna i jeszcze raz drużyna.
– Pod koniec pierwszej połowy próbowałeś w ekwilibrystyczny sposób pokonać bramkarza gości, to chyba świadczy o twojej dużej pewności siebie pomimo tak długiego rozbratu z Ekstraklasą?
– Tak, tak szkoda tylko, że Sebastian Kerk zagrał trochę za długą piłkę, bo mieliśmy fajnie to przygotowane. Trenujemy często z Kerkiem te zagrania, bo dobrze się rozumiemy.
– Można już o Zagłębiu mówić, że jest polskim Atletico Madryt?
– Jesteśmy przede wszystkim Zagłębiem Lubin. Nie lubię takich porównań, a druga sprawa jest taka, że w Hiszpanii tylko Real Madryt!
– Mindset Cristiano Ronaldo jest u ciebie widoczny.
– Nie, nie! Przede wszystkim pokora.
– Do Poznania po trzy punkty, z podobnym stylem gry i z Arkiem Woźniakiem znowu w pierwszym składzie?
– To oczywiście zależy od trenera, jak to będzie widział. Przede wszystkim jedziemy do Poznania jako drużyna. Powtarzałem przez całą swoją karierę, że tak się robi wynik i pokazaliśmy nieraz na Bułgarskiej, że potrafimy tam grać i dźwigać takie mecze.
Spraw, aby nasze wiadomości były zawsze pod ręką
Wybierz preferowane źródło w Google lub zaobserwuj nas, aby częściej widzieć regionalne newsy w swojej przeglądarce.

Dziękujemy za Twój głos!
Komentarz został pomyślnie wysłany i pojawi się na stronie po akceptacji przez redakcję.
Zgłoś komentarz redakcji