WaszRegion.pl (dawniej e-legnickie.pl)

Marcin Borys. Z KO na polityczną wojnę z KO. W tle MPK, Marek Woch i Sejm 2027

DOLNY ŚLĄSK. Jeszcze niedawno był jednym z ludzi Koalicji Obywatelskiej w Zagłębiu Miedziowym. Dziś z dawnymi kolegami jest na wojennej ścieżce, atakuje partyjne układy, buduje swoją pozycję u boku Marka Wocha i szykuje się do parlamentarnej batalii. Po drodze stracił fotel prezesa MPK w Legnicy( jak przekonuje to zemsta prezydenta Legnicy Macieja Kupaja na polecenie posła Roberta Kropiwnickiego- przyp.red.), został bohaterem jednego z najgłośniejszych konfliktów wewnątrz dolnośląskiej KO, a później przeszedł do środowiska, które zawarło porozumienie z PiS. Marcin Borys nie zniknął z polityki. Przeciwnie – wygląda na to, że dopiero teraz chce zagrać o własną kartę...

Marcin Borys. Z KO na polityczną wojnę z KO. W tle MPK, Marek Woch i Sejm 2027

Marcin Borys jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych politycznych „wyjść” z dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. Radny Sejmiku wybrany z listy KO, działacz tego środowiska i przez niespełna dwa lata prezes MPK Legnica najpierw wszedł w sam środek wojny o władzę w regionalnych strukturach partii, później znalazł się w konflikcie z legnickim środowiskiem Macieja Kupaja i Roberta Kropiwnickiego, stracił stanowisko w miejskiej spółce, a następnie definitywnie rozstał się z KO. W lipcu oficjalnie ogłosił współpracę z Bezpartyjnymi Samorządowcami Marka Wocha.

Początek tej historii tkwi w walce o przywództwo dolnośląskiej KO. Borys zdecydowanie stanął po stronie Michała Jarosa, podczas gdy legnickie środowisko związane z Kupajem i Kropiwnickim popierało Monikę Wielichowską. Sam Borys po odejściu z KO wskazywał właśnie na przegraną Jarosa w wyborach na marszałka w 2024 roku jako jeden z symbolicznych momentów, który pokazał mu, jak funkcjonuje partyjna polityka. Później doszedł konflikt już bezpośrednio z władzami Legnicy.

I wtedy pojawiło się MPK.

Borys objął stanowisko prezesa miejskiej spółki w sierpniu 2024 roku, a 3 kwietnia 2026 roku został odwołany przez radę nadzorczą. Oficjalnym powodem były – według władz spółki – zastrzeżenia dotyczące zarządzania, wydatkowania środków publicznych na cele prywatne oraz sposobu współpracy z pracownikami. W lipcu MPK poinformowało dodatkowo o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia dotyczącego podejrzenia popełnienia przestępstw.

Borys przedstawiał zupełnie inną wersję. Twierdził, że jego odwołanie miało charakter polityczny i było konsekwencją jego aktywności oraz krytyki części środowiska KO. Podczas konferencji po odejściu z partii mówił o „politycznej zemście”, a zarzuty związane z MPK zdecydowanie odrzucał. Legnicki Ratusz odpowiadał, że zwolnienie miało wyłącznie charakter merytoryczny i że miasto oczekuje na wyniki postępowania prokuratury. A ta poleciła policji wykonania czynności sprawdzających zarzuty m.in. zakup noży taktycznych za pieniądze MPK...

Na tym etapie Borys mógł zniknąć z pierwszej linii. Stało się odwrotnie.

Konflikt z KO zaczął być dla niego politycznym paliwem. Borys coraz mocniej występował przeciwko partyjnym mechanizmom, mówił o układach i budował własny przekaz jako samorządowiec, który nie zamierza podporządkować się partyjnej dyscyplinie. Jego odejście z KO nie było więc cichą zmianą politycznego adresu. Zostało przedstawione jako demonstracyjne zerwanie z dotychczasowym środowiskiem.

W lipcu pojawił się na jego drodze... Marek Woch. Borys wszedł do środowiska Bezpartyjnych Samorządowców, otrzymując regionalną rolę na Dolnym Śląsku. Dla byłego działacza KO był to polityczny zwrot o dużym ciężarze, tym bardziej że już wcześniej Woch zaczął budować projekt wykraczający poza samorządowe hasła. W lipcu PiS i Bezpartyjni Samorządowcy Marka Wocha ogłosili współpracę przy przyszłorocznych wyborach do Senatu.

Borys znalazł się więc po drugiej stronie politycznej mapy. Jeszcze niedawno zdobywał mandat z listy KO i działał w jej strukturach, dziś funkcjonuje w środowisku Marka Wocha, które prowadzi rozmowy i współpracę wyborczą z PiS. Jednocześnie nie rezygnuje z mandatu radnego Sejmiku i zapowiada dalszą aktywność samorządową.

To właśnie Zagłębie Miedziowe pozostaje dla niego najważniejszym polem gry. Tutaj jest rozpoznawalny, tutaj ma polityczne kontakty i tutaj może próbować zamienić konflikt z dawnym środowiskiem w trwałe zaplecze. Jego hasła o walce z partyjnymi układami i „ośmiorniczą” polityką mają być podstawą tej nowej marki, choć część jego ocen dotyczących konkretnych osób pozostaje jego polityczną interpretacją, a nie ustalonym faktem.

Teraz dochodzi kolejny element – Sejm 2027. Środowisko Wocha wskazywało Borysa jako kandydata do parlamentu. Oznacza to, że jego polityczna historia przestaje być wyłącznie opowieścią o konflikcie z KO i MPK. Jeżeli plan zostanie zrealizowany, Borys będzie musiał w Zagłębiu Miedziowym walczyć już nie o miejsce w partyjnych strukturach, lecz o własny wynik wyborczy. Przekonywanie, że "prawda nas wyzwoli" niekoniecznie musi być atutem w przekroczeniu progu wyborczego przez to ugrupowanie...

I tutaj zaczyna się najciekawsza część tej historii.

Borys zna KO od środka, zna lokalne relacje i wie, gdzie przebiegają polityczne linie podziału. Jednocześnie sam stał się przedmiotem ostrego sporu wokół MPK i swojej działalności politycznej. Teraz próbuje przekuć oba te doświadczenia w kapitał wyborczy, przedstawiając się jako człowiek, który zapłacił cenę za niezależność i nie zamierza wracać pod partyjny parasol.

Dla KO jest dziś konkurentem. Dla Wocha – jednym z ważniejszych ludzi na Dolnym Śląsku. Dla samego Borysa najbliższe miesiące będą próbą odpowiedzi na pytanie, czy potrafi przejść drogę od skonfliktowanego radnego i byłego prezesa miejskiej spółki do samodzielnego gracza politycznego w Zagłębiu Miedziowym. 

Na razie jedno jest pewne: Marcin Borys nie kończy politycznej kariery. Nieprzejmuje się "przyklejanymi" do niego etykietami politycznych wrogów... On zmienia boisko. Z człowieka KO stał się krytykiem KO, z prezesa MPK – bohaterem ostrego sporu o przyczyny odwołania, a z radnego partyjnego – człowiekiem Marka Wocha, który patrzy już w stronę Sejmu.

Jeżeli w Zagłębiu Miedziowym zbuduje własne zaplecze, jego odejście z Koalicji Obywatelskiej może okazać się nie końcem jednego konfliktu, lecz początkiem nowej politycznej układanki. Póki co łatwiej wymienić jego oficjalnych wrogów niż przyjaciół. Ale to może zmienić się im bliżej będzie wyborów...

Bądź na bieżąco z regionem

Spraw, aby nasze wiadomości były zawsze pod ręką

Wybierz preferowane źródło w Google lub zaobserwuj nas, aby częściej widzieć regionalne newsy w swojej przeglądarce.

Polecane dla Ciebie